ZET I DWA ZERA
A ZED & TWO NOUGHTS
W krainie Petera Greenawaya otwarcia filmu dalekie są od zwyczajności. Przed bramą ZOO na maskę samochodu wpada łabędź, w wyniku czego na miejscu giną żony dwóch ZOOlogów – bliźniaków Olivera i Oswalda. Z rozbitego auta wychodzi tylko kierująca nim Alba Bewick, w której wkrótce zakochują się pogrążeni w żałobie bracia.
Nocami oglądają filmy przyrodnicze, a za dnia próbują rozłożyć śmierć na czynniki pierwsze, rozwijając coraz bardziej niezdrową fascynację rozkładem. Greenaway nie pokazuje tu jednak śmierci dla samej ohydy: życie i śmierć to u niego naturalny, nieuchronny cykl, a filmowany przez braci poklatkowo rozkład owoców i zwierzęcych ciał bywa równie piękny jak martwa natura holenderskich mistrzów.
ZET I DWA ZERA to prawdziwy inwentarz dziwactw: jest tu chirurg van Meegeren, który w wolnych chwilach pielęgnuje fiksację na punkcie płócien Vermeera, pracownica seksualna Wenus z Milo, próbująca swych sił jako pisarka i Alba, pozbawiona w wyniku wypadku nogi, której dążenie do doskonałej symetrii zmienia się w obsesyjną chęć amputacji drugiej kończyny.
Symetria, odbicia i lustra rządzą tu więc nie tylko kompozycją kadru, ale także losami bohaterów. Nad całością czuwa Sacha Vierny, operator Alaina Resnaisa, i to właśnie od ZET I DWÓCH ZER rozpoczyna się jego wieloletnia współpraca z Greenawayem. A współpracę tę charakteryzować będzie traktowanie światła jak osobnego bohatera, który w filmie rzeźbi kadry, wydobywa kolory i sprawia, że zoo, laboratorium i szpitalny pokój wyglądają jak obrazy z muzealnej sali. To dzieło, które umocniło pozycję reżysera w artystycznym świecie, a zarazem jedna z najdziwniejszych opowieści o żałobie, jakie zna kino.
Tekst: dr Adrianna Woroch
.png)
.png)
.jpg)

