SNOW CAKE
SNOW CAKE
O tym, że walijski reżyser Marc Evans szczególnie upodobał sobie dezorientację widzów, wiedzieliśmy już po premierze TRAUMY (2004). W przypadku kolejnego filmu posunął się o krok dalej i zabawił się kosztem publiczności przy pomocy konfundującego humoru rzucającego blask na refleksyjną historię.
Naznaczony mroczną przeszłością Anglik Alex Hughes (Alan Rickman) podróżuje przez północne Ontario. Gdy decyduje się podwieźć ekscentryczną autostopowiczkę, jego losy odmieniają się na zawsze. Vivienne (Emily Hampshire) to marząca o karierze pisarki buntowniczka, która dzięki niezawodnej intuicji w jednej chwili rozgryza ponurego Alexa. Niestety chwilę później dochodzi do wypadku, w wyniku którego ginie dziewczyna. Wstrząśnięty mężczyzna postanawia odwiedzić matkę nieznajomej, Lindę (Sigourney Weaver), nie wiedząc, z czym na co dzień mierzy się kobieta.
Zimowy krajobraz Kanady i kameralna atmosfera miasteczka Wawa podsycają izolację bohaterów, których w pełni autentyczne relacje nawiązywane są w subtelny sposób, bez wzniosłych deklaracji ani zobowiązań. Nieoczywiste rozwiązania twórców są jednoczesną pochwałą indywidualizmu i przyjacielskich więzi, których miarą stają się nie słowa a drobne gesty. Fabuła koncentruje się na trzech skrajnych, lecz przenikających się światach outsiderów: zmagającej się ze spektrum autyzmu straumatyzowanej matki, introwertycznego fatalisty oraz żyjącej według własnych zasad awanturnicy Maggie (Carrie-Anne Moss). Ich odmienne drogi prowadzą do wspólnego punktu pojednania i akceptacji.
Emocjonalną wiarygodność zawdzięczamy nie tylko iskrzącemu ciepłem, wyważonemu między humorem a dramatem scenariuszowi, ale też warsztatowi aktorów. Sigourney Weaver konsultowała się w kwestii reprezentacji zaburzeń autystycznych z doświadczoną badaczką Ros Blackburn. W przygotowaniu do roli przez Alana Rickmana kluczowe okazało się zdumienie antybohatera i jego stopniowe odkrywanie blasków i cieni życia u boku osoby w spektrum autyzmu. Z tego względu aktor zrezygnował ze zgłębienia tematu i dał się ponieść naturalnym reakcjom w obliczu zachowań filmowej Lindy. Z Sigourney spotkali się już w 1999 roku na planie parodystycznej KOSMICZNEJ ZAŁOGI, ale to komediodramat Marca Evansa przyniósł ich duetowi artystyczne uznanie wśród orędowników niezależnego kina, co podkreślały pokazy na Międzynarodowych Festiwalach Filmowych w Toronto czy Seattle, a także seans otwarcia 56. edycji Berlinale.
Tekst: Paula Apanowicz
.png)
.png)


