SKOWYT 4: KOSZMAR NOCNY
HOWLING IV: THE ORIGINAL NIGHTMARE

SKOWYT to być może najbardziej międzynarodowa seria w dziejach kina grozy. Choć część pierwsza była udanym amerykańskim horrorem o wilkołakach, w następnych latach prawa przechodziły z rąk do rąk, a kolejni właściciele marki przenosili produkcję do Czechosłowacji, Australii i Węgier – a w końcu i do Wielkiej Brytanii.
Każda kolejna część udawała przy tym, że pozostałe nie istnieją.
Przymiotnik „brytyjski” może być zresztą tutaj mylący, bo SKOWYT IV kręcono co prawda za brytyjskie pieniądze, ale w RPA w czasach apartheidu, a afrykańskie plenery udawały Stany Zjednoczone. W tym wielkim międzynarodowym bałaganie angielski reżyser John Hough (znany między innymi z REWOLWERA I MELONIKA) starał się opowiedzieć o pisarce prześladowanej przez wilkołacze wizje.
Czy mu się udało? Zdecydowanie nie. SKOWYT IV to film uroczo kretyński, główna bohaterka jest najmniej rozmyślną pisarką na świecie, a z efektów specjalnych Roba Bottina z pierwszej części pozostały tylko nieprzekonujące gumowe maski. Trudno byłoby się zresztą spodziewać czegoś innego, bo SKOWYT IV powstał właściwie tylko po to, żeby wyprać trochę pieniędzy – i odciąć kupony od popularnej marki na rynku VHS.
Efektem jest horror, który spowoduje, że będziecie mieli ochotę zawyć.
Tekst: dr Grzegorz Fortuna
.png)
.png)



