POGROMCA CZAROWNIC
MATTHEW HOPKINS: WITCHFINDER GENERAL
Anglia, połowa XVII wieku. Trwa wojna domowa, a chaos sprzyja ludziom takim jak Matthew Hopkins – prawnik, który za sowitą opłatą objeżdża wsie Anglii Wschodniej i wyszukuje w nich czarownice. Przesłuchuje, torturuje, wymusza zeznania, topi i wiesza.
Gdy jego ofiarą pada wiejski pastor, w pościg za Hopkinsem i jego pomocnikiem rusza żołnierz Richard Marshall, narzeczony siostrzenicy skazanego duchownego.
Nakręcony za osiemdziesiąt tysięcy funtów dla wytwórni Tigon POGROMCA CZAROWNIC z miejsca wywołał skandal. Brytyjska cenzura określiła scenariusz mianem „studium sadyzmu”, krytycy pisali, że takiej awantury o filmową przemoc nie było od czasów PODGLĄDACZA, a reżyser Michael Reeves po kolejnych cięciach stwierdził, że jego film został zrujnowany.
To jednak nieprawda. Dziś POGROMCA CZAROWNIC to tytuł (nomen omen) kanoniczny – obok KULTU i pokazywanej w cyklu BLOODY HELL! w zeszłym roku KRWI NA SZPONACH SZATANA tworzy „nieświętą trylogię”, od której zaczyna się brytyjski folk horror. Ogląda się go jednak nie jak zabytek, tylko jak film kipiący od wściekłości: opowiadający o tym, że do zła nie potrzeba demonów, wystarczy człowiek z pieczątką i kilka monet za usługę. Finał, w którym Reeves odmawia widzom katharsis, do dziś pozostaje jednym z najbardziej bezlitosnych zakończeń w historii gatunku.
Reżyser zmarł dziewięć miesięcy po premierze, w wieku zaledwie dwudziestu pięciu lat. Ale mimo tak młodego wieku udało mu się na zawsze wejść do historii horroru.
Tekst: dr Grzegorz Fortuna
.png)
.png)



