OKRĄGŁY TYDZIEŃ
TWENTYFOURSEVEN
Bilety w sprzedaży od 22.10, godz. 14:00.
Pełnometrażowy debiut reżyserski Shane’a Madowsa jest kwintesencją tego, za co kochamy jego kino. Nakręcony w czerni i bieli film, mógłby być pretensjonalnym, artystycznym kaprysem.
Tu jednak forma jest nierozłącznie powiązana z rzeczywistością bohaterów – podkreśla zarówno monotonię, jak i szarość ich świata, w którym trudno o naiwną nadzieję. Humor nieustannie sąsiaduje z agresją.
W typowym angielskim miasteczku robotniczym, młodzież nie ma nic ciekawszego do roboty, niż pogrążać się w nałogach i formować się w „braterskie gangi”. Alan Darcy (Bob Hoskins) – który sam był kiedyś w podobnym miejscu – daje im kontrpropozycję. Otwiera ośrodek treningowy, w którym młodzi ludzie mogą zająć się czymś, co daje perspektywy. Oferuje im regularne treningi bokserskie, alternatywę dla przepełnionego przemocą świata i uformułowanie nowej rodziny. Patchworkowo sklejonych w tym obrazie chłopaków, zabiera na obóz integracyjny do Walii, co z czasem sprawie, że stają się drużyną, nie zbiorem przypadkowych odrzutków! Punktem kulminacyjnym tej historii będzie udział w profesjonalnych zawodach bokserskich, które są szansą pokazania, jaką drogę przebył tu każdy z bohaterów.
Nakręcony w Nottingham i jego okolicach film, trafnie pokazuje społeczne konsekwencje przemian gospodarczych lat 80. i początku 90. Obecne są tu zarówno bezrobocie, jak i osłabienie lokalnych wspólnot, podyktowana frustracją przemoc w rodzinie, sztywny zarys ról męskich i żeńskich, jak i absolutny brak perspektyw dla młodych ludzi, tak charakterystyczny dla ery thatcheryzmu.
Podczas rozdania nagród BAFTA w 1998 roku, film został nominowany do nagrody im. Alexandra Kordy dla najlepszego filmu brytyjskiego. Madows zdobył również nagrodę FIPRESCI na Festiwalu Filmowym w Wenecji w 1997 roku. To przykład brytyjskiego kina społecznego z lat 90., ale przede wszystkim opowieść o sporcie, który ma dać zagubionym młodym ludziom dyscyplinę, poczucie przynależności i alternatywę dla bezsensownej przemocy, która ich otacza.
To również historia człowieka, który chciał dać młodszym to, czego sam nie zaznał: nadzieję, że można inaczej. Uwierzyć, że mogą być czymś więcej, niż produktem własnego środowiska i czasów, a to gdzie się urodzili i jak dorastają, nie przesądza o ich przyszłości. Nie byłby to jednak film Madowsa, gdyby nie zostawiał nas z charakterystycznym poczuciem goryczy.
Ring ma być miejscem, które daje poczucie panowania nad gniewem i tego, że jest się do czegokolwiek potrzebnym na tym świecie. Ostatecznie, jesteśmy jednak tylko ludźmi.
Tekst: Dorota Reksińska
.png)
.png)


