KONTRAKT RYSOWNIKA
THE DRAUGHTSMAN'S CONTRACT
Anglia, koniec XVII wieku. Pyszałkowaty rysownik Neville przyjmuje od pani Herbert zamówienie na dwanaście rysunków jej posiadłości. Cena za zlecenie jest korzystna, bo w umowie znalazł się jeszcze jeden punkt – dama ma w bonusie zaspokajać potrzeby seksualne artysty.
Neville zabiera się do pracy z pedantyczną dokładnością. Nie zauważa przy tym, że na jego rycinach pojawiają się drobne ślady, które nie powinny się tam znaleźć: porzucona koszula, para butów, drabina pod oknem. Wszystko wskazuje na to, że w posiadłości doszło do zbrodni, a arogancki rysownik, który zdążył zrazić do siebie całe arystokratyczne towarzystwo, nie wie, że to on może okazać się idealnym kozłem ofiarnym.
Już w debiucie nie brakuje absurdu, który stanie się znakiem rozpoznawczym Greenawaya: po dachu rezydencji przechadza się od czasu do czasu nagi mężczyzna – przysłuchuje się rozmowom, kradnie rzeźby i wspina się po murach, a mało kto zdaje się go zauważać. KONTRAKT RYSOWNIKA, pełnometrażowy debiut fabularny Greenawaya, to kostiumowy kryminał, w którym sztuka okazuje się lepszym detektywem niż człowiek i odsłania to, co w bezpośrednim oglądzie pozostaje ukryte. Kadry są niemal nieruchome, wyraźnie pozowane, a kamera rzadko się porusza, przez co każde ujęcie wygląda rysunek wykonany zgodnie z surowymi regułami perspektywy. To już w pełni dojrzały artystycznie Greenaway – wyrafinowany, przewrotny, absurdalny i zmysłowy.
Film okazał się przy tym kasowym sukcesem i natychmiast pokazał, że jego twórca nie zamierza iść drogą mainstreamu.
Tekst: dr Adrianna Woroch
.png)
.png)


.jpg)