DALEKO OD BRZEGU
QUEEN AT SEA
Lance Hammer doskonale wie, jak skupić uwagę widowni na swojej opowieści już od pierwszych minut. Podczas gdy wiele produkcji stara się przygotować dla nas emocjonalny rollercoaster w finale, reżyser DALEKO OD BRZEGU stawia na scenę otwierającą, która wwierca się w głowę i zostawia z pytaniem: „Dlaczego?”
Całe szczęście Hammer to odpowiedzialny twórca, który po zszokowaniu widowni, skrupulatnie dokłada kolejne cegiełki narracyjne i eksploruje tkankę moralną trudnych zdarzeń w życiu rodziny Amandy (Juliette Binoche).
Kobieta regularnie odwiedza swoją matkę Leslie (Anna Calder-Marshall), która cierpi na bardzo zaawansowaną demencję. Nie jest jednak sama w roli opiekunki. Bardzo zaangażowany w dbanie o schorowaną kobietę jest również jej drugi mąż Martin (Tom Courtenay). Pewnego razu Amanda dokonuje odkrycia, które staje się kością niezgody pomiędzy nią a ojczymem. Wspólnie mierzą się z ogromnym dylematem moralnym, uniemożliwiającym odnalezienia łatwych odpowiedzi.
DALEKO OD BRZEGU jest pozornie wyciszonym, chłodnym filmem zanurzonym w ponurym londyńskim otoczeniu, co akcentują świetne zdjęcia Adolpha Veloso (SNY O POCIĄGACH). Jednak spod tej warstwy wizualnej wydobywają się błagania o odnalezienie recepty na niewyobrażalnie ciężką chorobę. Hammer, który w wyniku obszernych poszukiwań historii o członkach rodzin cierpiących na demencję, decyduje się, aby pozostać nieoceniającym obserwatorem bez roszczeń do deklarowania kategorycznego stanowiska. Jest świadomy złożoności problemu odczytywania potrzeb osób, które straciły umiejętność komunikowania swoich uczuć i granic, a jednocześnie rozumie potrzebę bliskości i okazywania miłości choremu.
Dzięki drugoplanowym rolom Courtenaya i Calder-Marshall (nagrodzeni Srebrnym Niedźwiedziem na Berlinale) ta refleksja przybiera na naszych oczach w siłę.
Tekst: Michał Sołtysek
.png)
.png)


.jpeg)