BLOW DRY
BLOW DRY
Międzypokoleniowy komediodramat z precyzyjnym splotem rodzinnych konfliktów i ostrego niczym brzytwa humoru. Typowo po brytyjsku dostajemy tu solidną dawkę absurdu czy miłosny głód wymykający się narzuconym schematom.
Irlandczyk Paddy Breathnach zapracował na miano guru queerowego ekranu w 2015 roku za sprawą filmu VIVA, ale już w BLOW DRY ukrył pod postacią efektownych fryzur, iście teatralnych kostiumów i kampowych makijaży motyw transformacji. Nad całością czuwa dynamiczna akcja symbolizowana przez Alana Rickmana – w kluczowym momencie tańczącego z… nożycami.
Opuszczony przez żonę Phil Allen (Alan Rickman) to dawny zwycięzca brytyjskich mistrzostw we fryzjerstwie. Złamany przez życie mężczyzna wychowuje syna i prowadzi z nim skromny zakład w urokliwym Keighley. Gdy miasteczko zostaje wybrane na gospodarza kolejnej edycji prestiżowego konkursu, wszyscy namawiają go do udziału – łącznie z chorującą ekspartnerką Shelley (Natasha Richardson) i jej ukochaną Sandrą (Rachel Griffiths), która przed laty pracowała jako modelka Phila.
„To tylko włosy” – mówi buńczucznie jeden z mieszkańców Keighley, wywołując tym samym wrzawę wśród stylistów fryzur, którzy z każdym kolejnym cięciem przekonują do zawodowego oddania samych widzów. Włosy u Paddy’ego Breathnacha stają się nośnikiem kodów kulturowych, wyrazem poszukiwania tożsamości, quasi-sportowej rywalizacji, a w końcu walki z ageizmem i tej onkologicznej. Niepozorne strzyżenie pod presją czasu koresponduje z ludzkim przezwyciężaniem granic oraz solidarnością, która najmocniej wybrzmiewa w finałowej stylizacji pozostającej katalizatorem rodzinnego zjednoczenia.
Tekst: Pula Apanowicz
.png)
.png)
.jpg)

